Udany debiut Niny

Galeria zdjęć: [zobacz zdjęcia]

W piątek, 18 maja 2018r. w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w Zamościu odbyło się uroczyste podsumowanie XVII edycji Wojewódzkiego Konkursu Twórczości „Zawsze niech będzie..”. Jak co roku do konkursu przystąpiło wielu naszych uczniów, którzy przygotowywali prace plastyczne, literackie oraz wzięli udział w części muzycznej.

Miło nam, że laureatką II miejsca w formie literackiej zajęła debiutująca w tym konkursie Nina Maciocha z klasy 7a. Bohaterem swojej pracy Nina uczyniła prywatnego detektywa, który mierzy się z tajemnicą kradzieży cennej biżuterii. Praca konkursowa potwierdziła zainteresowania Niny twórczością najbardziej znanej angielskiej autorki kryminałów: Agathy Christie.

Uroczyste wręczenie nagrody i dyplomu za konkurs odbyło się 29 maja 2018r. w Dniu Patrona Szkoły, po uroczystym apelu. Jeśli potraktujemy to jako dobrą wróżbę – patronat Szymona Szymonowica, renesansowego poety i twórcy Zamojskiej Akademii – przed Niną kariera literacka może stanąć otworem.

„Zawsze niech będzie prawda”

Siedziałem w naszym, raczej mało rozpoznawalnym, biurze detektywistycznym i przeglądałem poranną pocztę. Nagle moją uwagę przykuł pewien ciekawy list. Zwróciłam się do przyjaciela siedzącego obok: - Turner, mam coś, co powinno cię zainteresować. Potencjalna kradzież diamentowej kolii. Problem w tym, że nie znam więcej szczegółów.
- Rozumiem. Gdzie musielibyśmy się udać?
- Do niewielkiej posiadłości, niedaleko Londynu, należącej do pewnej bogatej kobiety – Mrs Bennett.
- Powinniśmy pojechać tam jak najszybciej.
Po dwóch godzinach jazdy byliśmy na miejscu. Dom nie był duży, ale miał piękny ogród z wieloma klombami kwiatów. Drzwi otworzyła nam kobieta w typowym stroju pokojówki. Wpuściła nas do środka i bez słowa pobiegła do jakiegoś pokoju, z którego po chwili wyszła razem z elegancko ubraną kobietą, w wieku mniej więcej czterdziestu lat. Szczerze powiedziawszy byłem zaskoczony, bo wnętrze domu wyglądało, jakby brakowało w nim połowy mebli.
- Witam – powiedział mój przyjaciel. – Moje nazwisko to Turner, jestem prywatnym detektywem, a to jest mój przyjaciel i pomocnik – Collins. Pisała pani do mnie z pewnym problemem.
- Owszem. Kilka dni temu zaginęła moja kolia z białego złota, wysadzana diamentami. Oczywiście była ubezpieczona, ale to pamiątka rodzinna.
- A na jaką kwotę została ubezpieczona biżuteria?
- Osiem i pół tysiąca.
- I jak rozumiem, waluta, w której miałaby być wypłacona rekompensata to…
- Funt szterling.
- Spora suma… Proszę mi dokładnie opisać okoliczności, w których naszyjnik zaginął.
- Zawsze był umieszczony w pierwszej szufladzie, w komodzie, w mojej sypialni. W sobotę opuścił mnie mój lokaj, co mnie bardzo zdziwiło, ponieważ wiem, że sam jest raczej biedny, dlatego mieszkał u mnie, w jednym z pokoi przeznaczonych dla służby. Nie tylko ja go lubiłam, ale również moja przyjaciółka - Pani Robinson, która w dzień jego odejścia przyszła, aby się z nim pożegnać. Przyszła również pani Powell – moja pokojówka, którą już zdążyli panowie poznać. Nie mieszka ze mną, ale przychodzi kilka razy w tygodniu. Zniknięcie mojej cennej kolii zauważyłam w niedzielny poranek, kiedy chciałam sprawdzić, czy ta biżuteria będzie odpowiednia do mojej nowej sukienki.
- A czy ma Pani jakiś swój typ lub czy domyśla się Pani, kto to mógł zrobić?
- Biorąc pod uwagę cechy charakteru, to bez wątpienia Arabella Robinson. Jest sprytna, ale nie wierzę, że mogłaby mi zrobić coś takiego. Chociaż… kto wie, jej portfel również świeci pustkami.
- Chciałbym porozmawiać z Panią Robinson, z Panią Powell oraz z Pani byłym lokajem.
- Oczywiście. Pani Powell jest w tamtym pokoju – powiedziała wskazując na pokój po lewej stronie – zawołam ją, a potem pójdę do domu Arabelli i zaproszę ją do mnie, aby mógł Pan z nią porozmawiać.
- Jest Pani bardzo uprzejma, dziękuję. – Takie chwile pokazują, że Turner jednak raz na jakiś czas potrafi być miły.
Pani Powell okazała się bardzo uroczą kobietą. Zaproponowała nam herbatę, na którą bardzo chętnie się zgodziliśmy.
- Czy po pożegnaniu lokaja poszła pani od razu do domu? – pozwoliłem sobie na zaczęcie rozmowy.
- Tak. Pan Levis zawsze był bardzo życzliwy, dlatego też nie wypadało się rozstać nie zamieniając z nim słowa.
- Kiedy ostatni raz widziała pani kolię? – teraz mój przyjaciel przejął pałeczkę.
- Nigdy jej nie widziałam. Wiedziałam, gdzie jest, ale grzebanie w cudzych rzeczach jest niestosowne.
- Rozumiem. Nie sądzę, abym miał jeszcze jakieś pytania. Dziękuję za rozmowę – powiedział mój przyjaciel całując rękę pani Powell.
W tym momencie do pokoju weszła Arabella Robinson. Kobieta o siwych włosach i wręcz odpychającym wyrazie twarzy.
- Proszę się streszczać. Nie mam zbyt wiele czasu – wykrzyknęła.
Bez zwłoki zacząłem więc przesłuchanie:
- Pani pozwoli, że zadam kilka pytań. Czy kiedykolwiek widziała pani zaginiony naszyjnik?
- Tak. Catherine wielokrotnie przymierzała go do różnych sukienek.
- A czy ta biżuteria przypadła pani do gustu?
- Szkaradność! W życiu bym nie zapłaciła za coś takiego.
- Dziękuję za poświęcony czas i myślę, że nie mam więcej pytań.
- Czy ma pani adres do pana Levis’a? - tym razem Turner zwrócił się do pani Bennett.
- Naturalnie. 14 Charing Cross Road.
Do miasta wracaliśmy taksówką. Zauważyliśmy, że taksówkarz najwyraźniej uwielbiał czytać różne czasopisma, gdy nie miał co robić. Naszą uwagę najbardziej przykuł nagłówek „Catherine Bennett bankrutką!?” Od razu popatrzyliśmy na siebie, ale nie było czasu na rozmyślenia. Wysiedliśmy pod domem byłego lokaja. Zapukaliśmy do środka. Otworzył nam miły starszy pan.
- Zostałem uprzedzony, że przyjdą panowie z wizytą. Proszę wejść.
Poinformowano nas, że pan Levis jest ubogi, ale wnętrze jego domu wyglądało bardzo wystawnie.
- O co chcieli panowie zapytać? Nie chcę mieć nic wspólnego z tym przestępstwem, więc proszę się nie krępować. – Cały czas był bardzo grzeczny wobec nas.
- Zdaje się, że mam tylko jedno pytanie. Proszę wybaczyć tę śmiałość, ale wydawało nam się, że jest pan nieco mniej zamożny…
Pan Levis roześmiał się, a potem powiedział:
- Dostałem w spadku po bracie pokaźną sumę. Dlatego też rzuciłem pracę u pani Bennett. Chciałem trochę skorzystać z życia na stare lata.
- Rozumiem. Bardzo przepraszamy za najście. Nie będziemy więcej pana niepokoić. Prosiłbym jednak, aby udał się pan z nami do Mrs Bennett.
Gdy już siedzieliśmy w taksówce, zapytałem szeptem przyjaciela:
- I co z tym zrobisz Turner? Ktoś z nich kłamie…
- Collins, tyle lat mi pomagasz i jeszcze się niczego nie domyśliłeś? Wracamy do domu Mrs Bennett!
Szczęśliwie pani Robinson jeszcze nie wyszła, tylko zrzędziła wspólnie z panią Bennett, a pani Powell krzątała się obok nich. Pan Levis przyjechał z nami. Turner stanął na środku i zaczął wszystko tłumaczyć:
- Rozwiązanie jest piekielnie proste! Poznałem je, gdy tylko pierwszy raz przekroczyłem próg tego domu. Jednak chciałem się upewnić, czy moje domysły są słuszne. W końcu moim mottem są słowa: „Zawsze niech będzie prawda”! Oczywiście się nie myliłem. Pani Bennett – bogatej kobiecie zaczyna się w życiu nie powodzić, dlatego też sprzedaje wiele domowych sprzętów i mebli. Wymyśla, że jeśli jej kolia, która jest ubezpieczona, zniknie, to dostanie rekompensatę z banku. Jednak trudno jest się jej rozstać z rodzinną pamiątką. Mówi nam, że mogła ją ukraść przebiegła pani Robinson, ale wiemy, że mamy też innych podejrzanych – panią Powell i pana Levis’a. Ona sama nie jest podejrzana, bo przecież to ona mnie zawiadomiła. Gdyby zaginięcie biżuterii nie było pewne, to nie dostałaby wysokiego odszkodowania. Nie przewidziała jednak, że jest na tyle rozpoznawalną osobą, że czasopisma zaczną o niej plotkować. I tym sposobem, wiem, że jest tylko jedno miejsce, gdzie może być naszyjnik.
Turner poszedł do jednego z pokoi i wrócił z niego – ku zdziwieniu wszystkich – z zaginioną kolią.
- W rzeczywistości wcale nie zniknęła, była tam, gdzie leżała od zawsze, czyli w pierwszej szufladzie komody.


Tekst: Monika Słomianowska
Zdjęcia: Jakub Kulik (7b)